Pak choi

Pak Choi to zabawnie wyglądająca kapusta, która niejednego wprowadza w lekkie zakłopotanie. Nie tylko poprzez problemy z poprawną wymową, ponieważ czasami jest zapisywana jako bok choy, ale też przez to, jak ją jeść. A to po prostu kapusta chińska.

Pak choi jest jeszcze mało znane w Polsce, a poopularna jest w kuchni orientalnej. Jej delikatny smak to coś na styl kapusty i szpinaku. Pak choi to odmiana kapusty wywodząca się z Chin. Z wyglądu nie przypomina jednak znanego nam powszechnie warzywa, bo nie tworzy główek, tylko rozetę zielonych liści, układających się wraz z białymi i kruchymi łodygami w jeden zgrabny podłużny pęk. To właśnie ogonki liści stanowią najsmaczniejszą część kapusty pak choi. W kuchni azjatyckiej można je przyrządzić na wiele sposobów. Często dodaje się ją do zup, owoców morza oraz dań mięsnych, np. w postaci nadzienia sajgonek. Idealnie komponuje się z warzywami, dlatego z kapusty pak choi można zrobić różnego rodzaju sałatki, a także dania typu stir-fry, których podstawą przyrządzenia jest szybkie smażenie. Taki sposób obróbki termicznej sprawia, że warzywa są chrupkie i zachowują więcej smaku. Białą część liści możemy wykorzystać, jako składnik włoszczyzny w bulionie. Pak choi będzie fajnie smakować z uprażonym sezamem lub podsmażonym bekonem. Jadalnymi częściami pak choi są zarówno liście, jak i białe chrupiące łodygi- prawdziwe warzywo zerowaste. Najsmaczniejsze są najmniejsze sztuki- mają delikatniejszy smak. Pak choi możemy jeść gotowaną, duszoną i smażoną- mamy spore pole do popisu, jeśli chodzi jej przygotowanie. Najlepiej smakuje jako dodatek do potraw z woka, a jeśli woka nie macie, wystarczy głęboka patelnia.

Tyle teorii, czas na gotowanie. Mój obiad z pak choi, to lekkie zero waste- wykorzystałam całą kapustę, dodałam resztki już miękkiej czerwonej papryki i otwartą kukurydzę, która stała od kilku dni w lodówce. Do tego fotu i mix ryżu.

  • kapusta pak choi – jeśli macie mniejsze okazy, śmiało wykorzystajcie nawet 3 -4 sztuki
  • średnia cebula
  • 2-3 ząbki czosnku (ja użyłam dwa naprawdę duże ząbki)
  • 1-2 papryczki piri piri (chilli też się sprawdzi)
  • 1 łyżka oliwy
  • 1-2 łyżki masła
  • sól, pieprz do smaku
  • kukurydza z puszki
  • papryka
  • opcjonalnie- kiełki słonecznika, uprażony sezam (o którym zapomniałam)
  • tofu 1 op/os.
  • ryż ( u mnie mix z melvitu- ryż, vermicelli, groszek, marchew i bazylia)

Na wok lub głęboką patelnię wlewamy łyżkę oliwy i dodajemy 1-2 łyżki masła. Czekamy aż się połączą i zaczną delikatnie skwierczeć. W tym czasie cebulę kroimy w piórka, czosnek drobno siekamy i wrzucamy na patelnię, by się zeszkliły. Pilnujemy, by czosnek się nie przypalił, ponieważ zgorzknieje i cała potrawa nabierze tego posmaku. Piri piri kroimy w cieniutkie paski (jeśli nie przepadacie za bardzo ostrymi daniami pozbądźcie się pestek i białych błonek, które są w papryce- to w nich znajduje się jej moc) i dodajemy do czosnku i cebuli. Mieszamy. W międzyczasie oddzielamy liście sałaty, dokładnie je myjemy, osuszamy i kroimy w grube paski. Jeśli nie przepadacie za podsmażanymi „głąbami” kapusty możecie je zamrozić i potem wykorzystać do zupy. Jednak zachęcam Was do podsmażenia całej kapusty. Najpierw dodajcie do podsmażonych już warzyw białe części- są grubsze, więc potrzebują trochę więcej czasu, by lekko zmięknąć. Po ok 5 minutach (sprawdzajcie, czy głąby mają dla Was dobrą miękkość) dodajcie liście i delikatnie wszystko wymieszajcie. Następnie dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę, mieszamy. Na 2-3 minuty przed końcem możecie dodać kukurydzę i kiełki słonecznika.

Ryż gotujemy wg wskazówek na opakowaniu. Pokrojone w kostkę tofu można zamarynować dzień wcześniej, jeśli Wam się nie chce można potrzymać je w marynacie ok 30 min. Ja wykorzystałam olej rzepakowy z bazylią i czosnkiem. Wiem, że naturalne tofu nie cieszy się popularnością, dlatego śmiało wykorzystajcie wędzone. Nie potrzebuje ono marynaty, jedynie odrobinę oliwy do podsmażenia, a doda on potrawie fajny posmak wędzonki. Kostki tofu smażymy lub pieczemy na złoty kolor po każdej ze stron.

Gdy wszystko jest już podsmażone i ugotowane, nakładamy na talerz i posypujemy np. lekko podprażonym sezamem- chyba, że zapomnicie o nim, jak ja…

Jeśli nie przepadacie za opcją wege- kupcie dobry boczek, pokrójcie go w grube kostki, podsmażcie i posypcie nim potrawkę z pak choi, będzie super.