Jeśli masz zmartwienie- napij się kawy, jeśli się cieszysz- napij się kawy, jeśli jesteś zmęczony- napij się kawy… (M.Wojciechowska)

Zapach kawy, który wita i otula już od pierwszych kroków po przekroczeniu progu. Głęboki wdech, by nozdrza i płuca wypełniły się tym kojącym aromatem. Delikatna praca młynka, ekspresu, stukot ubijanego mleka. Zamawiam moje ulubione latte i siadam do „swojego” stolika przy oknie. Czekam na powtórkę tego rytuału. I wiem, wiem, że za chwilę będzie dobrze.

To miejsce jest na starówce już od 6 lat, ale dopiero 3 lata temu poczułam, że to jedno z moich miejsc. Miejsc, w których czuję się dobrze nie tylko przychodząc w grupie, ale też sama. A może przede wszystkim sama?

Bo nie łatwo jest znaleźć sobie miejsce, gdy po wielu latach przychodzi zmiana, która burzy porządek nie tylko dnia codziennego ale i weekendów, świąt, urlopów. Gdy na dobrą sprawę trzeba zacząć wiele rzeczy od nowa.

A dobrze jest mieć swój ulubiony fotel i stolik dla samotnych wypadów na kawę z książką pod pachą, czy kanapę na kilku godzinne ploty przy kawie i cieście. Bo przecież nie zawsze chce się siedzieć w domu, a fajnie jest wyjść „gdzieś”.

Jednym z moich „gdzieś” jest Coffee Station na olsztyńskiej starówce. Jasne pomieszczenia, białe ściany, zielone motywy w postaci kwiatów, ściana schowana w dżungli i obrazów z mchu. Wygodne fotele, kanapy, w których możesz się zatopić i odpłynąć po całym dniu, czy tygodniu lub naładować się kofeiną na cały dzień lub choćby jakąś jego część. Z głośników leci muzyka, słychać delikatny gwar rozmów przy innych stolikach… A wszędzie unosi się zapach kawy.

Po kilku minutach czuję, jak głowa zaczyna odpoczywać i włącza się tryb weekendowy, niezależnie od dnia tygodnia. A czas nagle jakby zwalnia. To taka trochę moja Narnia, ale nie walczę tu ze złą czarownicą, a Aslanem mimo wszystko okazuje się kawa, ciasto albo śniadanie…(albo, nie oszukujmy się, to wszystko)

Bo w Coffee Station nie tylko napijecie się pysznej kawy przygotowywanej na wiele sposobów- dripy, hemexy, cold brew, ale też tradycyjne espresso i duże latte czy cappucino. Przez te trzy lata sporo się zmieniło (u mnie też)… Ekipa wciąż doskonali swoje umiejętności baristyczne i artlatte, więc kawy nie tylko są na wysokim poziomie, jeśli chodzi o smak, ale też są zawsze pięknie podane…A pianka w cappuciono czy latte jest tak aksamitna i przytulna, że zawsze mam ochotę się nią przykryć, jak mięciutkim i cieplutkim kocem w jesienno-zimowy wieczór.

To co sprawia, że kawiarnia przyciąga do siebie ludzi, to nie tylko kawa, wnętrze, atmosfera, choć nie ukrywajmy, to już są mocne punkty. Nie można jednak zapomnieć o „dodatkach” do kawy, a w Coffee Station trochę ich znajdziecie i myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

W tygodniu dostępne są ciasta, również te w wersji wegańskiej. Latem możecie zjeść pyszny sernik jagodowy, jesienią pojawia się wegańska tarta ze śliwkami, która dla mnie jest tym, co w jesieni najlepsze. Słodko kwaśna śliwka z cynamonem, lekko orzechowy spód. Gdy ją jesz, czujesz letnie promienie słońca, zapach suchych liści i lekko wilgotnej trawy oraz ziemi. Od razu wracają wspomnienia, gdy skakało się w kupki uzbieranych liści i rzucało się nimi z dzieciakami z podwórka. To taka złota polska jesień na talerzu.

Jeśli nie przepadacie za ciastami możecie zjeść wytrawną tartę, kanapki (ta z karmelizowaną cebulą wymiata), gofry (zarówno te słodkie, jak i wytrawne, również w wersji wegańskiej.

Jednak to, co mnie cieszy chyba najbardziej to śniadania, które uwielbiam. Śniadanie to dla mnie najlepszy i najbardziej uniwersalny posiłek dnia. Można zjeść na nie wszystko, a wszystko to, co może być śniadaniem może być zjedzone na każde inne danie w ciągu dnia.

Śniadania w Coffee to 4 opcje: kanapki z jajkiem w koszulce z bekonem i guacamole (Wege)- ja lubię je mieszać, bo nigdy nie potrafię się zdecydować, więc jest to genialne rozwiązanie dla osób z moim brakiem decyzyjności. Szakszuka (Wege) i oczywiście dla mięsożerców jest opcja z boczkiem. Weganie mogą napełnić swoje brzuszki zapiekanym awokado z farszem z batatów i papryki. A ostatnio w menu pojawiły się frankfurterki z sadzonym jajem i twarożkiem. Do tego jest mała kawa/herbata. Jednak gdy jesteście fanami dużych napoi- nie ma problemu, za mała dopłatą Wasz śniadaniowy zestaw powiększy się o dużą filiżankę kawy lub o sok/ lemoniadę, gdy akurat nie macie ochoty na kawę czy herbatę.


Takie śniadania są dostępne od piątku do niedzieli. Gdybyście chcieli zjeść Wasz pierwszy posiłek dnia w Coffee, to jest też wersja „dnia powszedniego”, w której są do wyboru: jajecznica, zestaw z frankfurterkami, quesadilla oraz wytrawne gofry.

Kolejnym plusem jest zmiana kubeczków na wynos na kubeczki biodegradowalne, tradycyjnych słomek na słomki makaronowe lub papierowe. A kawa na wynos we własnym kubeczku jest 20% tańsza. Jeśli macie ochotę sprawić sobie ekokubek na wynos, nie ma problemu- na miejscu można kupić bambusowe kubki. A oprócz kubków możecie też kupić na miejscu różne kawowe akcesoria i w razie wątpliwości ekipa Cofee Station doradzi Wam, co będzie dla Was najbardziej odpowiednie i jak się posługiwać profesjonalnym sprzętem do zaparzania kawy.

Zdaję sobie sprawę, że niektórzy nie rozumieją mojego przywiązania do Coffee Station- trudno. Inni szukają drugiego dna naszej „znajomości”, bo przez 3 lata miałam okazję poznać Bartka, właściciela. I tu też będzie rozczarowanie, bo drugiego dna nie ma. To co jest, to czysta sympatia do obsługi, która zawsze wie, jak się zachować. To sympatia do miejsca, gdzie spokojnie mogę przesiedzieć kilka godzin wśród „znajomych”. To taka świadomość, że idziemy do przodu przez ten cały czas, osobno a jednak tak trochę jakby razem.

Nawet dzisiaj, kończę ten wpis, siedząc w swoim ulubionym fotelu. Jest niedziela… I pada i bardzo nie chciałam siedzieć w domu sama. A takie dni są najgorsze, pierwsze dni jesieni, gdy zieleń ginie, a pojawiają się brązy i szarości. I nagle wszystko staje się cięższe i bardziej przytłaczające. Na szczęście jest kilka miejsc w Olsztynie, gdzie można zapomnieć o jesiennej słocie, otulić się grubym swetrem lub kocem i z kubkiem aromatycznej kawy, wypatrywać cieplejszych dni…

Właśnie przeczytaliście o jednym z nich.

Ps. Jeśli kiedyś zobaczycie mnie, czy w Coffee Station, czy innym miejscu, zapraszam- napijemy się razem kawy.